Related Posts

Rosnące wymagania po Brexit

Po Brexicie formalności stale rosną: ELO to kolejny obowiązek dla transportu i handlu z UK

4.8/5 (Oceny: 6)

Handel między Unią Europejską a Wielką Brytanią nadal daje firmom duże możliwości biznesowe, ale po Brexicie wymaga znacznie większej kontroli nad formalnościami celnymi i logistycznymi. Dziś problemem nie jest już samo cło, ale spójność dokumentów, poprawność danych i przygotowanie przewozu jeszcze przed wyjazdem ciężarówki do portu.

 

W 2026 roku szczególną uwagę firm przyciąga nowy obowiązek ELO (Obligatory Logistics Envelope), który od 20 kwietnia stał się obowiązkowy na granicy Francja–Wielka Brytania dla ruchu RoRo.

 

ELO – nowy obowiązek dla przewozów Francja–UK

 

ELO, czyli Obligatory Logistics Envelope, to system wdrożony przez francuską administrację celną w ramach tzw. Smart Border. Jego zadaniem jest połączenie wszystkich wymaganych deklaracji pod jednym kodem kreskowym.

 

W praktyce oznacza to, że bez poprawnie przygotowanego ELO przewoźnik nie zostanie wpuszczony na prom lub zgłoszenia celne nie zostaną przetworzone podczas przeprawy, np. może to spowodować brak zamknięcia dokumentu eksportowego i brak potwierdzenia wywozu w eksporcie.

 

Po Brexicie przewagę budują firmy, które eliminują ryzyko jeszcze przed dojazdem do portu. Dziś kluczowe znaczenie ma zgodność dokumentów, poprawność danych i odpowiedzialność za formalności graniczne – podkreśla Joanna Porath, Prezeska AC Porath.

 

Co ważne, ELO nie zastępuje brytyjskiego GMR (Goods Movement Reference). Oba systemy funkcjonują równolegle, dlatego firmy muszą zadbać o poprawność danych zarówno po stronie francuskiej, jak i brytyjskiej.

 

Brexit zmienił logistykę bardziej niż same cła

 

Choć umowa UE–UK nadal umożliwia handel bez ceł dla towarów spełniających reguły pochodzenia, nie oznacza to uproszczonego procesu.

 

Firmy muszą dziś zarządzać jednocześnie:

  • odprawami importowymi i eksportowymi,
  • numerami EORI po obu stronach granicy,
  • deklaracjami bezpieczeństwa ENS,
  • systemami GVMS/GMR,
  • kontrolą weterynaryjną i fitosanitarną
  • dokumentacją pochodzenia towarów.

 

Wiele firm nadal zakłada, że handel z Wielką Brytanią działa podobnie jak przed Brexitem. Tymczasem nawet drobny błąd w dokumentacji może zatrzymać transport i wygenerować realne koszty – zaznacza Joanna Porath.

 

Największe ryzyko? Niespójność danych

 

W modelu RoRo czas reakcji jest bardzo krótki. Jeśli dane w MRN, GMR, ELO lub dokumentach SPS nie są zgodne, problem pojawia się natychmiast na granicy.

 

Szczególnie dotyczy to:

  • zwrotów towarów do UE przez Francję,
  • przesyłek objętych kontrolami weterynaryjnymi i fitosanitarnymi,
  • produktów spożywczych,
  • towarów pochodzenia zwierzęcego,
  • transportów wymagających wcześniejszej notyfikacji.

 

Dziś 0% cła nie jest automatycznym przywilejem. To efekt poprawnie przygotowanego procesu, właściwego pochodzenia towaru i spójnych danych w całym łańcuchu dostaw – wyjaśnia ekspert celny AC Porath.

 

SPS i nowe kontrole graniczne UK

 

Dodatkowym wyzwaniem pozostają przepisy SPS (Sanitary and Phytosanitary Controls). Wielka Brytania wdraża je etapami w ramach Border Target Operating Model (BTOM).

 

Od 2024 roku obowiązują już:

  • świadectwa zdrowia dla części produktów,
  • kontrole dokumentowe,
  • kontrole fizyczne i identyfikacyjne,
  • obowiązki pre-notyfikacji.

 

Jednocześnie brytyjskie służby regularnie aktualizują restrykcje importowe. Przykładem jest zawieszenie od 1 maja 2026 importu wieprzowych podrobów z USA po wykryciu ogniska choroby Aujeszky’ego.

 

To pokazuje, że firmy działające w handlu międzynarodowym muszą stale monitorować zmiany regulacyjne i reagować operacyjnie niemal w czasie rzeczywistym.

 

Co powinny zrobić firmy handlujące z UK?

 

W praktyce warto zweryfikować przede wszystkim:

  • kto odpowiada za przygotowanie ELO,
  • czy dane w systemach są spójne,
  • poprawność dokumentów pochodzenia,
  • aktualność wymogów SPS,
  • procedury zwrotów i reeksportu,
  • odpowiedzialność między importerem, spedytorem i agencją celną.

 

Naszą rolą jest nie tylko przygotowanie odprawy, ale przede wszystkim ograniczenie ryzyka operacyjnego klienta. Dobrze przygotowany proces celny to dziś element przewagi konkurencyjnej – podsumowuje Joanna Porath.

 

W AC Porath wspieramy importerów, eksporterów, spedytorów i przewoźników w organizacji procesów celnych UE–UK, wdrożeniu ELO oraz przygotowaniu firm do nowych wymogów granicznych po Brexicie.

Masz pytanie?

Zapraszamy do kontaktu z nami